Kampania wrześniowa

Po podpisaniu 23 sierpnia 1939 r. paktu Ribbentrop-Mołotow, Niemcy były już gotowe do wojny z Polską. Pretekstem do napaści stała się rzekoma napaść polskich żołnierzy na niemiecką radiostację w Gliwicach. W rzeczywistości była to starannie opracowana przez Niemców prowokacja. Napastnikami byli Niemcy przebrani w polskie mundury.

Niemcy skoncentrowali przy granicy z Polską około 1.800.000 żołnierzy, prawie 3.000 czołgów i 3.000 samolotów. Dodatkowo wspierała ich jeszcze nieliczna armia słowacka. Polacy do obrony mieli tylko ok. 1.000.000 żołnierzy, 900 czołgów i 400 samolotów. Niemcy mieli przewagę liczebną i techniczną.

Niemiecki plan inwazji

1 września 1939 r. o godz. 4:40 wojska hitlerowskich Niemiec zaatakowały Polskę. Pancernik Schleswig Holstein rozpoczął ostrzeliwanie polskiej składnicy na Westerplatte. Niemieckie samoloty bombardowały polskie miasta. Główne niemieckie siły rozmieszczone były na Pomorzu, w Prusach Wschodnich i na Śląsku. Ich taktyka polegała na skoncentrowanych uderzeniach wojsk pancernych, wspieranych przez piechotę i lotnictwo. Głównym celem nazistów było zdobycie Warszawy jako stolicy Polski.


1-3 września

1 września Niemcy zaatakowali polską placówkę na Westerplatte. Obroną dowodził mjr Henryk Sucharski. Polacy bronili się aż 7 dni przed nawałą z lądu, powietrza i morza. Poddali się dopiero po wyczerpaniu zapasów broni i żywności. Długo bronili się również pocztowcy w Gdańsku, którzy opierali się SS-manom przez 14 godzin. Tymczasem nacierająca z Prus Wschodnich niemiecka 3. Armia starła się Armią Modlin pod Mławą. Po zaciętym boju Polacy zmuszeni byli się wycofać. Ciekawym epizodem pierwszych dni wojny była bitwa pod Krojantami niedaleko Chojnic, gdzie polska kawaleria znacznie opóźniła postępy Niemców. W obawie przed okrążeniem gen. Bortnowski podjął decyzję o wycofaniu armii "Pomorze". Dzięki temu Niemcy uzyskali kontrolę na Pomorzu. W tym samym czasie na południu niemiecka 10. armia zrobiła duży wyłom w lini frontu i zaatakowała polskie pozycje niedaleko wsi Mokra. Polacy wyeliminowali z walki około 100 pojazdów pancernych nieprzyjaciela. Ze względu na dużą przewagę Grupy Armii Południe nad polskimi siłami, Naczelny Wódz - marszałek Edward Śmigły-Rydz - rozkazał wycofać się ze Śląska.

3 września, zgodnie z sojuszniczymi umowami z Polską, Francja i Wielka Brytania wypowiedziały wojnę III Rzeszy. Był to odpowiedni moment na uderzenie, gdyż najlepsi niemieccy żołnierze, wyposażeni w najlepszy sprzęt walczyli teraz w Polsce. Na zachodzie pozostawiono tylko nieliczne wojska. Jednak po dyskusji francuskich i brytyjskich polityków zrezygnowano z jakichkolwiek działań ofensywnych. Dzięki temu Niemcy mogli bez przeszkód walczyć w Polsce.


3-17 września

Armia Czerwona wkracza do Polski

Sytuacja Polaków na froncie stawała się coraz bardziej dramatyczna. Na południu na Armię Prusy nacierała niemiecka 10. Armia. Polacy nie zdołali powstrzmać ataków. Do Warszawy zbliżała się już 8. i 3. Armia. W trudnej sytuacji znalazła się Armia Poznań i Pomorze, którym groziło okrążenie. Zaczęły się więc one wycofywać w kierunku stolicy. 8 września pierwsze niemieckie oddziały pancerne dotarły do Warszawy. Od 8 do 10 września trwała bitwa nad Wizną. Niemcy, mimo ogromnej przewagi, nie mogli przełamać polskiej obrony. Po zciętym boju udało im się to, lecz bitwa znacznie spowolniła ich postępy. Zginęli prawie wszyscy obrońcy Wizny. Niemcy dążyli teraz do zamknięcia pierścienia wokół polskich sił i uniemożliwienia im wycofania się na tzw. Przedmoście Rumuńskie.

Wciąż broniły się polskie jednostki w Gdyni (do 14 września), na Kępie Oksywskiej (do 19 września) i na Helu (do 2 października). 9 września rozpoczęła się największa bitwa w Kampanii Wrześniowej. Wycofujące się oddziały Armii Poznań i Pomorze wykonały udzerzenie na skrzydło niemieckich wojsk nad Bzurą. W początkowym okresie bitwy Polacy odnosili sukcesy. Zmusiło to Niemców do sprowadzenia sił pancernych i lotnictwa. Starcie zakończyło się 17 września rozbiciem większości polskich oddziałów. Części udało się wycofać i przebić w kierunku oblężonej stolicy.

17 września Armia Czerwona, wywiązując się z postanowień paktu Ribbentrop-Mołotow, przekroczyła wschodnią granicę Rzeczpospolitej. Praktycznie przekreśliło to minimalną już szansę Polski na obronę. Sowieci uderzyli w sile 600.000 żołnierzy i około 5.000 czołgów. Atak był kompletnym zaskoczeniem dla Polaków, którzy początkowo myśleli, że Rosjanie przychodzą pomóc Polsce. Polacy do obrony mieli tylko Korpus Ochrony Pogranicza, główne polskie siły walczyły właśnie z Niemcami (część została już rozbita).

Podzielone terytorium Polski między III Rzeszą a ZSRR

Jednostki na wschodzie były ponadto zdezorientowane niejednoznacznym rozkazem Naczelnego Wodza, który nakazał podejmować walkę z Sowietami tylko w przypadku natarcia z ich strony. Rozkazał też ewakuować sie do Węgier i Rumunii najkrótszymi drogami. Prezydent Ignacy Mościcki i rząd Polski z premierem przekroczyli granicę z Rumunią już 17 września, a niedługo po nich zrobił to również Naczelny Wódz.


17 września-6 października

Pod oblężeniem niemieckim, a następnie również sowieckim, znalazł się Lwów. Do dużych starć z siłami niemieckim doszło pod Tomaszowem Lubelskim w dniach 17-26 września. Zakończyły się one klęską Polaków. 28 września skapitulowała obrona Warszawy, dzień później poddała się załoga Twierdzy Modlin, a 2 października również obrońcy Helu. Do ostatniej bitwy Kampanii Wrześniowej doszło pod Kockiem, gdzie z Niemcami walczyła Samodzielna Grupa Operacyjna "Polesie" dowodzona przez Franciszka Kleeberga. Zakończyła sie ona 6 października kapitulacją Polaków.

Podczas kampanii zginęło ok. 66.000 Polaków, natomiast 134.000 zostało rannych. Do niewoli dostało się blisko 700.000 Polaków. Straty niemieckie to ok. 16.000 zabitych, 27.000 rannych, 992 czołgi i wozy pancerne, 561 samolotów i 369 dział. Związek Radziecki stracił 1.400 żołnierzy, zaś 2.380 zostało rannych.

<< 20-lecie międzywojenne Wojna zimowa >>
© Marcin Białkowski 2009-2011.            Wszelkie prawa do tekstu zastrzeżone.            Kontakt: bialkowski88@wp.pl